„Tato dał mi wszystko. Dlaczego nadal jest w firmie?” – Biologika sukcesji cz.4.

*WAŻNE*
Jeżeli jesteś nowym subskrybentem naszej strony, sugerujemy aby Twoja podróż edukacyjna z SUKCESJĄ wystartowała od pierwszej publikacji. KLIKNIJ TUTAJ, aby przejść do pierwszego artykułu.

Możesz również przesłuchać cały artykuł poniżej lub kliknij pobierz plik audio (czas słuchania 13:58), aby zapisać sobie to audio.

 

„Tato dał mi wszystko. Dlaczego nadal jest w firmie?”

Ile czasu poświęciłbyś na zgłębienie wiedzy, która gwarantowałaby Ci sukces w nowej dziedzinie? Bezpieczna i pozytywna przyszłość nie jest jednak pochodną wiedzy. Ta bowiem dotyczy przeszłości. Różnicę czyni mądrość, którą ekstrahujesz z wiedzy. To właśnie mądrość dotyczy przyszłości. Jest wielu ludzi wielkiej wiedzy, których główną cechą jest WIECZNY ZAMIAR zrobienia czegoś. Chcesz na poważnie zająć się tematem sukcesji? Obojętnie, czy zrobisz to w roli Nestora, który chce możliwie najrozsądniej zagospodarować przyszłością firmy, czy też w roli doradcy sukcesyjnego, który będzie doradzać klanom rodzinnym – najpierw musisz poznać temat od podstawy podstaw. Właśnie dlatego pierwsze nasze publikacje mają tyle odniesień do biologii i biologiki. Spokojnie, dojdziemy tutaj również do twardych tematów prawnych, formalnych, finansowych. Zanim jednak to się stanie, musimy gruntownie poznać praprzyczyny i główny powód obecnego stanu rzeczy. Bez tego będziemy tkwić w miejscu. Nie zrobimy nawet najmniejszego ruchu naprzód. A każde posunięcie jest ważne, bo może zmienić przyszłość i pozytywnie wpłynąć na gospodarkę. Przed nami, Drogi Czytelniku, podróż do metafor sukcesyjnych chemii, matematyki, fizyki, a nawet języka polskiego. Możesz wzbogacić swój sukcesyjny słownik o wiele wartościowych definicji. Potrzebujesz tylko chęci i cierpliwości. Zdecydujesz się wybrać w tę drogę?

Z pewnością zauważyłeś, że właściciele znanych Tobie firm, po przejściu w stan wieku emerytalnego, często spełniają przewidywalne scenariusze. Otóż z dnia na dzień zaczynają jakby starzeć się szybciej. Ta niebezpieczna linia remarkacyjna może czynić spustoszenie mentalne, które niemalże natychmiast odbije się na stanie zdrowia człowieka. Na pierwszy rzut oka zmiany będą niedostrzegalne. Ale one się dzieją. Szczególnie mężczyznom, jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zaczynają przydarzać się wyzwania natury zdrowotnej. Z pewnością masz kogoś w bliskim otoczeniu, kto, dosłownie w miesiąc po przejściu na emeryturę, po prostu zmarł. A nic tego nie zwiastowało. „Porządny chłop z niego był, na nic nie chorował i patrz!” – ludzie nie mogą przestać się dziwić. Zajmiemy się tym tematem nieco dokładniej, ponieważ z punktu widzenia SUKCESJI, rozumianej jako przetrwanie przedsiębiorstwa, może to mieć gigantyczne znaczenie. Szczególnie dla rodzin Nestorów, lokalnych społeczności, dla gospodarki i naszego państwa. Temat tonusu biznesowego, inaczej nazywany BUSINESS ADRENALINE, jest niemal wyłączony z kanonu szkoleń w obszarach sukcesji. Wielu domorosłych sprzedawców koncentruje się wyłącznie na aspektach prawnych lub ubezpieczeniowych. W zasadzie to logiczne. Trudno mi jest wyobrazić sobie notariusza, który w trakcie pisania aktu notarialnego darowizny, szkoli klienta z podstaw gospodarki hormonalnej, adrenaliny lub kortyzolu. Zapewne nie będzie to też zakresem pracy radcy prawnego, agenta ubezpieczeniowego lub pracownika banku. 

Dlatego to my się tym zajmiemy, bo ma to ogromne znaczenie. Adrenalina kontra kortyzol. Wystarczą ilustracje wzoru chemicznego, na których już gołym okiem widać różnicę. A to przecież tylko wzór chemiczny.

Poziom tonusu życiowego przeciętnego polskiego przedsiębiorcy zależy od branży i (często) wielkości firmy. Są bowiem takie, które można by, przy odrobinie dobrej woli, uznać za pozornie „spokojniejsze”. Jednak, co do zasady, dzisiejszy biznes to walka o zysk, kontrakty, sprzedaż, utrzymanie wydajności i  płynność. W momencie pisania tego artykułu przypomina to bardziej walkę o przetrwanie w czasie kryzysu, który jest prawdą. Ma miejsce. Właśnie ten kryzys obnaża jedną z największych bolączek osób prywatnych (PESEL) jak i przedsiębiorstw (REGON). Mowa tu o tzw. „poduszce finansowej”. Ostatnio rozmawiałem z właścicielem dużej kancelarii prawnej obsługującej potężny biznes w Polsce i na świecie. Powiedział mi, że przetrwają nie te firmy, które mają świetnych liderów, dyrektorów i kadrę zarządzających, choć, rzecz jasna, jest to bardzo ważne. Przetrwają, i w konsekwencji odniosą sukces, te przedsiębiorstwa, które po prostu mają zapewnione finansowanie na najbliższy rok. Pozostałe, ze względu na przerwane w całości łańcuchy dostaw, chcąc zwyczajnie przetrwać, zaczną się zadłużać. A za to, ostatecznie, będą musiały słono zapłacić. Część z nich po prostu zniknie. Wymieranie przedsiębiorstw stanowi oczywiście złą wiadomość dla ofiar, czyli dla sukcesorów. Ale to nie jedyne ofiary. Stają się nimi też lokalna społeczność i budżet państwa. Jednak dla długotrwałej dynamiki naszej gospodarki i planety jest to pożyteczne. Podobnie jak bezrobocie, które ma charakter higieniczny. Na miejscu tych słabych firm powstaną bowiem nowe, mocniejsze, o bardziej solidnych fundamentach. Przynajmniej do następnego kryzysu. Właśnie dlatego praca doradców sukcesyjnych może utrwalić kilka następnych pokoleń na dłużej niż „jedno życie”.  

Wyobraźmy sobie człowieka, który na co dzień pracuje po 12 godzin. Często przynosi pracę do domu. Poziom biznesowej adrenaliny aż kipi. Adrenalina to hormon walki i ucieczki. Oczywiście, jako homo sapiens, jesteśmy przystosowani do „wystrzałów” adrenaliny. Niemniej jednak długotrwała obecność wysokich poziomów w organizmie kończy się źle. Nie będę pisał tutaj o statystykach umieralności na zawały, udary, wszechobecne nadciśnienie tętnicze etc. Dlaczego? Wydaje mi się, że strach może być dobrym doradcą, ale zdrowy rozsądek jest lepszym. Podkreślam – ZDROWY. I teraz dochodzi do SUKCESJI. Dzieci przedsiębiorcy, czyli sukcesorzy, zaczynają sobie świetnie radzić. Dzieje się tak dlatego, że Nestor zadbał, dla przykładu, o właściwy transfer wiedzy i rzeczywiście kształcił przez lata następców do nowych ról. Tutaj, niestety, najczęściej kończą się dobre sukcesyjne wiadomości. Otóż, po pierwsze, istotą trwałej sukcesji jest między innymi właściwa forma prawna prowadzonej działalności. W Polsce króluje forma JDG, czyli jednoosobowej działalności gospodarczej. Takich firm jest blisko 2 miliony! Do sukcesji majątkowej jest to najbardziej nieszczęśliwy pomysł. Co bowiem ma być przedmiotem sukcesji, jeśli wszystko jest w jednym worku? W worku, w którym znajdują się również odpowiedzialność za cały majątek oraz ewentualne błędy biznesowe. Do tego, o czym zapomina większość Nestorów, firma nie jest moja tylko nasza. Połowę własności posiada bowiem współmałżonek. Spółka cywilna lub jawna znajduje się zresztą w tej samej „nieszczęśliwej” kategorii. Czy jest przypadkiem, że 95% z 13% firm, które w ogóle działają w II pokoleniu bezpowrotnie ginie z chwilą śmierci przedsiębiorcy? To jest jedna firma na 100! Instytucja zarządcy sukcesyjnego, czyli Prokura Mortis Causa, to wyłącznie chwilowa proteza. Niczego nie rozwiązuje. No, może oprócz ostatecznego rozwiązania firmy. Czy Ty, Drogi Czytelniku lub Słuchaczu, chciałbyś zrobić biznes długofalowy z firmą, która w pieczątce ma dopisek „W SPADKU”? Podejrzewam, że odpowiedź brzmi: „nie”. O tym jednak będziemy pisać w oddzielnym wydaniu. Zatem punkt pierwszy w drodze do ocalenia firmy to przygotowanie do przekształcenia. Jak to zrobić? Najlepiej w sposób, który w największym możliwym stopniu zagwarantuje kontynuację firmy bez konfliktu rodzinnego. Drugi etap to namaszczenie poszczególnych dzieci do pełnienia adekwatnych ról. W tej kwestii Nestor często podejmuje decyzje emocjonalne. I to jest zrozumiałe. Ale dobrze by było, aby zlecił sprawdzonej firmie wykonanie badań psychometrycznych. Pomogą one zweryfikować cechy następców i określą, czy są one adekwatne do obejmowanych stanowisk. Tutaj lepiej intuicję przesunąć na drugi plan, niech królują twarde metody kognitywne. 

I teraz pada pytanie: „Ojciec dał mi wszystko, dlaczego on nadal jest w firmie?”. 

No cóż, z punktu widzenia dalszego życia Nestora, lepiej żeby w tej firmie był. Jeśli Nestor  i Sukcesorzy zawczasu nie pomyśleli o strefie Senior dla „dziadka”, może się to skończyć przedwczesnym odejściem z tego świata. To się często dzieje. Dlaczego? Otóż na poziomie biologicznym i hormonalnym organizmu Nestora dokonują się olbrzymie zmiany. Dotychczasowa adrenalina zmienia się niemalże automatycznie w kortyzol, często nazywany hormonem śmierci. Nestor, który został w jednym momencie (dniu czy miesiącu)  wyłączony z działalności operacyjnej, może zapłacić za to zdrowiem lub życiem. Oto czym może skutkować pojawienie się kortyzolu:

Kiepsko, prawda? Co zatem robić, aby temu zapobiec? Przede wszystkim BARDZO UWAŻNIE ZAPLANOWAĆ. Zaplanować to, jaką Nestor ma pełnić rolę. Trzeba przemyśleć dokładnie aspekty zabezpieczenia finansowego tzw. ryzyka długiego życia. Oczywiście z ZUS nasz Nestor może spokojnie przeżyć rok, najwyżej trzy lata. Ale co potem? Trzeba będzie martwić się, jak utrzymać ten standard życia, do którego przywykł przez lata, a na który pracował prawie całe życie. Ważne, aby kapitał do Strefy Senior nie był zależny od sytuacji przedsiębiorstwa w danym momencie. Bardzo ważne, aby miejsce jego przetrzymywania nie było zależne od cyklów koniunkturalnych gospodarki, w tym na przykład giełdy. Znaczenie mają tutaj szczegóły. Powiedzenie „diabeł tkwi w szczegółach” nie wzięło się znikąd. Szczegółem, który ma ogromne znaczenie jest, na przykład, używanie słowa emerytura. Kojarzy się ono jednoznacznie z biedą i ubóstwem, i to nie tylko w Polsce. Trzeba je koniecznie USUNĄĆ z naszego słownika. Ten okres warto nazywać czasem aktywnej moderacji biznesu przez Nestora. Powinien być to czas aktywności Senioralnej. Warto pamiętać również, aby w obrębie budynku przedsiębiorstwa, czyli dotychczasowego terytorium pracy dla Nestora, zawsze pozostawało miejsce tzw. CHAIR & DESK. W biologii jest to po prostu fizyczne terytorium samca Alfa, czyli jego gabinet. Może być nieużywany przez 29 dni w miesiącu, ale w tym jednym, kiedy to Nestor chce sprawdzić stan firmy, musi mieć swoje miejsce. Nie swój kąt. SWOJE TERYTORIUM. To generuje pamięć tonusu adrenaliny biznesowej. Utrzymuje tak zwane ustawienia fabryczne. Nestor nadal czuje się ważny. Oczywiście z prawnego punktu widzenia najlepiej by było, aby Nestor pełnił funkcję członka Rady Nadzorczej, ale o tym w kolejnym odcinku.

Dlaczego piszę o sukcesji?

Jest to część szeroko zakrojonego projektu społecznego pod nazwą Sukcesje.PL

Jeśli artykuł Ci się spodobał, proszę UDOSTĘPNIJ. Zapraszam do SUBSKRYBCJI  na stronie www.sukcesje.pl

Dzięki temu otrzymasz cykl  artykułów na temat sukcesji w Polsce. Może skorzystasz z naszej usługi jako przedsiębiorca? A może zainteresuje Cię praca w tej nowej dziedzinie? Jeśli tak, to gwarantuję, że morze i ocean nowego zawodu otworzą przed Tobą ogromne możliwości.

Wyrażam podziękowanie moim mistrzom, od których czerpię inspiracje, moim klientom i partnerom biznesowym, którzy tak wiele mnie nauczyli i zachęcili do odwagi przelewania swoich doświadczeń na papier. Dzięki temu czynię to z ochotą, przez co możemy wspólnie zmieniać wiedzę w mądrość.  Wiedza bowiem dotyczy przeszłości, a mądrość przyszłości. To w procesach sukcesyjnych ma gigantyczne znaczenie.

Dziękuję, że czytasz lub słuchasz.
Paweł Piotr Nowak

Print Friendly, PDF & Email

Dane kontaktowe

Karowa Office Sukcesje.pl
al. T. Rejtana 20/IIIP.
35-315 Rzeszów

Przydatne linki

Przydatne linki

Przydatne linki

Przydatne linki

Przydatne linki

Przydatne linki

Przydatne linki

Przydatne linki

Przydatne linki

Subskrypcja

Zasubskrybuj stronę Sukcesja.pl, aby być na bieżąco ze wszystkimi aktualnościami, informacjami o zbliżających się webinarach, wydarzeniach i wiele więcej! Wpisz swój email poniżej.