Miło czy szczerze? – Biologika sukcesji cz.6.

*WAŻNE*
Jeżeli jesteś nowym subskrybentem naszej strony, sugerujemy aby Twoja podróż edukacyjna z SUKCESJĄ wystartowała od pierwszej publikacji. KLIKNIJ TUTAJ, aby przejść do pierwszego artykułu.

Możesz również przesłuchać cały artykuł poniżej lub kliknij pobierz plik audio (czas słuchania 16:14), aby zapisać sobie to audio.

 

Miło czy szczerze?

Istniejący system prawny może pozornie trochę ułatwić SUKCESJĘ. Niestety, może ją też trochę utrudnić i tu już niekoniecznie tylko z pozoru. Najważniejsza informacja brzmi jednak: SUKCESJĘ można przeprowadzić zawsze i wszędzie, trzeba tylko wiedzieć jak. Proces SUKCESYJNY można zaplanować albo zabezpieczyć. SUKCESJĘ planuje się w wariancie organicznym, czyli płynnym, a zabezpiecza się ją w wariancie nagłym i niespodziewanym. Zdanie, które właśnie padło, jest być może najważniejsze ze wszystkich. Tłumacząc je na język realiów polskiego biznesu należy rozumieć je tak: albo będzie dobrze i jakoś sobie poradzimy, albo wspólnik jutro umrze i zwyczajnie mamy problem. Bo co wtedy? Ale spokojnie, na szczęście słowo „problem” tylko tak groźnie brzmi. Dla człowieka ambitnego i inteligentnego „problem” jest przede wszystkim wyzwaniem i zadaniem . Jeśli się pojawia to po prostu trzeba go rozwiązać. W japońskiej tradycji słowo „problem” składa się z dwóch elementów, a mianowicie z problemu i szansy. Na szkoleniach Personal Development dowiesz się, że problem to nie tylko szansa, ale też: 

– okazja, 

– sposobność, 

– nowe perspektywy, 

– alternatywa, 

– możliwości, 

– dar losu, itd. 

Absolwenci psychologii, psychobiologii i biologiki stwierdzą, holistycznie rzecz ujmując, że wszystko jest właściwe i służy wszechświatowi w kwantowym ujęciu zachowania energii. Też podzielam ten pogląd.  Jednak w organizmie przedsiębiorstwa, które często działa na bazie „dzień za dniem”, wyżej wspomniana „szansa biznesowa” może być zwyczajnie bardzo kosztowna. Dlaczego? Załóżmy, że jesteśmy świadomi i zdrowi, nie mamy żadnych „problemów”, tylko wcześniej już wymienione „okazje”, ale musimy wziąć po uwagę jeszcze jedną rzecz. Żyjemy w  polskich realiach prawnych.  Czy pomyślałeś kiedyś o natychmiastowych konsekwencjach finansowych, prawnych, podatkowych i płatniczych wynikających z realizacji scenariusza nagłego? Na obydwa scenariusze musimy być przygotowani i żadnego z nich nie możemy wykluczyć. Na razie umiera w Polsce tylko 1000-1300 przedsiębiorców miesięcznie. 

To jednak wciąż za mało, by problemy sukcesyjne stały się wiedzą powszechną. Nie ma paniki, bo w skali kraju to nadal nieczęsto spotykane zjawisko. Nikt się więc tym nie niepokoi. Ale żeby nikt nie poczuł się choćby trochę nieswojo? Może kryzys wywołany koronawirusem wreszcie kogoś zmobilizuje do przemyśleń? Dla lepszego zobrazowania skali dodajmy, że w Europie w tej chwili istnieje ponad 350 tysięcy firm sierot (Orphan Companys), które – z powodu śmierci właściciela – nie będzie kontynuowało działalności.

I tutaj przytoczę prawdziwą rozmowę z właścicielem średniego przedsiębiorstwa, Panem Andrzejem. Tych, z życia wziętych historii, przytoczę więcej. Podam przykłady i antyprzykłady firm wycenianych metodą przychodową, majątkową i mieszaną w wartościach od 200 000 zł do 3 mld. Trzeba przyznać, że jest to szerokie spektrum sukcesyjne. Mając zatem odrobinę cierpliwości do serii tych publikacji, zapewne przeczytasz tutaj również o sobie. Wróćmy jednak do rozmowy z Panem Andrzejem. Dla szerszego kontekstu dodam, iż przeprowadziliśmy ją jesienią 2018 roku. Firma Pana Andrzeja działa w branży produkcyjnej i handlowej, jej przychody to 19 mln zł, zatrudnia 55 osób. Firma posiada kredyt obrotowy i dotację unijną w trakcie rozliczenia. Forma działalności to: osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą. Pan Andrzej ma 52 lata, jest w związku małżeńskim o statusie małżeńskiej rozdzielności majątkowej. Posiada troje dzieci w tym dwoje pełnoletnich i jedno nieletnie. Żona nie uczestniczy aktywnie w przedsiębiorstwie. 

ROZMOWA WYGLĄDAŁA TAK:

– Panie Andrzeju, jakie są największe trudności – a może raczej – największe ryzyka biznesowe w Pana firmie? Jakie problemy przysparzają największych zmartwień, ale udaje się je rozwiązać? Jak i dlaczego to się udaje? – zapytałem.

Tutaj dowiedziałem się, że jak jest problem, to SZEF zajmuje się nim osobiście. Wynika to również ze specyfiki prowadzonej działalności. Otóż firma posiada pewne tajemnice biznesowe w obszarze produkcji i zbywania towarów, o których szeregowi pracownicy nie wiedzą. Wynika to z obawy, że ktoś mógłby „podpatrzeć” pewne procesy i otworzyć swoją firmę „za ogrodzeniem”. Brzmi znajomo? Dowiedziałem się również, że problemów bieżących jest bez liku. I są one różne. Szef firmy powiedział mi również, że nawet na wakacjach musi być pod telefonem.

– Rozmawialiśmy o ryzykach biznesowych, które Pan rozwiązuje każdego dnia. Chciałbym zatem porozmawiać o najważniejszym, moim zdaniem, ryzyku biznesowym. A zatem pytanie: co dzieje się jutro z firmą, jeśli dzisiaj zabraknie jej właściciela lub jego współmałżonka? Czy miał Pan okazję z kimkolwiek porozmawiać na ten temat? – drążyłem temat.

Odpowiedź Pana Andrzeja brzmiała: nie, nie miałem takiej okazji, wynika to z braku czasu. Coś słyszałem na ten temat, ale tak do końca to nie wiem, co się dzieje w takiej sytuacji.  

W tym miejscu trzeba koniecznie dodać, że w obszarze SUKCESJI Nestorzy z pesymistów stają się optymistami średnio w 0,07 sekundy, twierdząc, że wszystko się jakoś ułoży. Nie. Nie ułoży się.

– Mnie tak naprawdę dużo bardziej interesuje coś innego, Panie Andrzeju. Co chciałby Pan, aby stało się z firmą w takiej sytuacji? Wiadomo, pan już problemu nie ma 🙂 Ale ma go Pana rodzina. I w tym momencie mają oni do wyboru dwa możliwe scenariusze. Pierwszy wygląda tak: 

Pana firma podlega likwidacji, żona dopełnia formalności związane z urzędami, rozlicza się z bankami, pracownikami, etc. i musi znaleźć jakiś inny sposób
na zarabianie pieniędzy i utrzymanie rodziny i dzieci. Pozwolę sobie w tym miejscu zapytać: na jaki czas wystarczą pieniądze z polisy na życie, którą Pan posiada, o ile w ogóle  dojdzie do wypłaty świadczenia?

Drugi scenariusz prezentuje się tak: 

Pana żona decyduje się na dalsze prowadzenie firmy, uruchamia swoją działalność i na bazie odziedziczonego majątku Pana firmy dalej robi de facto to co dzisiaj Pan. 
Tutaj wspomnę o wątpliwościach prawnych związanych z kwestią rozdzielności majątkowej i przedmiotu dziedziczenia. Wynikają one z tego, że Pan Andrzej na moment rozmowy nie posiadał testamentu, a krąg spadkobierców wynosi 4 osoby, w tym jedna nieletnia. W związku z tym moje pytanie brzmi: Czy wolałby Pan, aby żona zlikwidowała firmę czy raczej, żeby w jakiś sposób kontynuowała interesy i mogła dalej z tego żyć?  

Tutaj zaznaczę, że żona Pana Andrzeja uczestniczyła w naszym spotkaniu i przysłuchiwała się całej rozmowie. Gdyby jej nie było, proces wdrożeń trwałby wielokrotnie dłużej!

– Wolałbym, żeby żona prowadziła firmę – odpowiada Pan Andrzej.  

Zastanówmy się zatem, z czym będzie musiała sobie poradzić. Podzielmy temat na trzy obszary:  

biznesowy, 

prawny, 

finansowy i uruchomienie działalności.    

– Pierwszą rzeczą, którą żona będzie musiała zrobić jutro, gdyby dzisiaj Pana zabrakło, to założyć działalność gospodarczą, a więc NIP. REGON itd. Czy według Pana poradzi sobie z takim zadaniem?  

Pan Andrzej: myślę, że tak (dodam, nieco humorystycznie i z przymrużeniem oka, że mina żony w tym momencie tego zamiaru i nadziei nie potwierdzała).

 – Z pewnością będzie musiała założyć w banku rachunek firmowy. Czy według Pana to trudna sprawa? Czy żona poradzi sobie na spotkaniu z doradcą w banku? – kontynuowałem. 

Pan Andrzej: oczywiście, bez problemu. 

– Chcąc prowadzić firmę będzie musiała jak najszybciej poznać pracowników, zapewne również klientów, przynajmniej tych kluczowych. Będzie musiała zapoznać się z wieloma innymi sprawami organizacyjnymi firmy, którą przejmuje, łącznie z tajnikami biznesu, o których wie tylko właściciel. Czy z takimi sprawami Pana żona sobie także poradzi?  

Pan Andrzej: tak, przecież pracownicy pomogą jej w wielu rzeczach. 

I tutaj muszę powiedzieć jasno i wyraźnie: NIE. Pracownicy nie pomogą, ponieważ o niczym konkretnym nie wiedzą. Firma jest za mała na ustrukturyzowanie procesów i korporacyjny styl zarządzania. Dzieci natomiast nie uczestniczą aktywnie w działalności firmy. Więc licząc na pomoc pracowników można się mocno przeliczyć. Oni nie pomogą, wręcz przeciwnie – już jutro będą na Pracuj.pl i LinkedIn szukać roboty! Ale załóżmy, że uwierzyłem w tę optymistyczną wizję klienta, w którą pewnie nawet on sam nie wierzy. I tu następuje ważny moment w pracy doradców sukcesyjnych i okazja do zadania bardzo ważnego pytania: Czy ma być miło czy szczerze?

Świetnie. Przejdźmy zatem do elementów prawnych.  

– Uruchomienie działalności, rachunek bankowy, firmowy, poznanie firmy, pracowników, klientów. Podpisanie umów z nowymi klientami, kontrahentami, czy pracownikami. Aż wreszcie uzyskanie u notariusza prawnego potwierdzenia nabycia spadku… Te wszystkie zadania staną naraz przed Pańską żoną. Załóżmy, że napisze Pan prosty testament, w którym powołuje Pan np. żonę do całości spadku lub przynajmniej do majątku firmy (możliwe poprzez testament z zapisem windykacyjnym). Czy mimo to,  Pana zdaniem, żona da sobie radę w znalezieniu notariusza,  u którego uzyska notarialne potwierdzenie nabycia spadku, a więc również majątku firmy?  

Pan Andrzej (wchodząc wreszcie w kontakt z rzeczywistością i z poziomem prawdy):
wydaje mi się, że nie.  

I dalej. Trzeba pamiętać, że żona, funkcjonując jako nowy podmiot gospodarczy, będzie musiała podpisać „stare – nowe” umowy praktycznie ze wszystkimi stronami, a więc – tak jak wspomniałem – z pracownikami, kontrahentami, klientami, etc. Chodzi zwyczajnie o zmiany na umowach związane z nowymi numerami NIP, REGON, bo nazwa firmy może oczywiście pozostać ta sama. 

 – Czy żona znajdzie kogoś w firmie, kto pomoże jej z tego typu formalnościami?  

Pan Andrzej: tak…to znaczy chyba nie. (Ależ polska odpowiedź:))

I pozostaje nam ostatni obszar – finanse. 

Moje pytanie brzmiało: czy korzysta Pan z kredytu obrotowego?  Jeśli tak, to proszę powiedzieć, ile aktualnie on wynosi? 

Pan Andrzej: tak, mam. Kredyt wynosi 900 000 zł.

 – Pewnie Pan to wie, ale wolę zapytać: jak Pan myśli, co zrobi bank, kiedy dowie się, że w świetle prawa Pana firma nie istnieje? Czy płynnie przeniesie kredyt na nową firmę żony (która działa de facto od wczoraj!), czy będzie trzeba go spłacić?  

Pan Andrzej: nie, no chyba będzie musiała spłacić.  

– Czy Pana zdaniem żona poradzi sobie ze spłatą 900 tys. zł? Czy raczej wolałby Pan w jakiś sposób zabezpieczyć tę kwotę dla żony?  

Pan Andrzej: oczywiście, że wolałbym zabezpieczyć. 

– To jeszcze jedno pytanie w ramach kredytu obrotowego. Rozumiem, że Pan w tej chwili korzysta z dostępnych środków finansowych w ramach kredytu obrotowego. Czy jeśli Pana żona jutro spłaci te 900 tys. to pojutrze jej „nowa-stara” firma również będzie mieć do dyspozycji ok. 900 tys. na bieżącą działalność? Mówię o tym, bo bank firmie, która na ten moment nie posiada żadnej historii finansowej, z pewnością nie udzieli kredytu. Reasumując: czy chciałby Pan również zabezpieczyć żonie niezbędne/dodatkowe środki finansowe do bieżącej działalności i co ważniejsze finansowanie nauki dzieci i bieżące koszty życia?  

Pan Andrzej: tak.

– Czy 900 tys. zł, czyli kwota, którą obecnie dysponuje Pana firma, będzie odpowiednia? Czy wystarczy na: leasing, kary umowne (jeśli są, np. branża budowlana), zabezpieczenie kosztów działalności na okres 1-3 miesięcy, inne?   

Ta rozmowa poskutkowała i otworzyła Panu Andrzejowi oczy. Odpowiedzi na pewne pytania nie przychodzą łatwo, ale jeśli już przyjdą, są w stanie ułatwić wiele spraw związanych z sukcesją. Przykład firmy Pana Andrzeja jest klasykiem jak „Stairway to Heaven” Led Zeppelinów w muzyce rockowej. Klasyk. Firma pana Andrzeja jest  stosunkowo niewielka. Ale co jeśli przedsiębiorstwo zatrudnia 400 pracowników, obroty to 50 mln zł, branża usługowa? A co jeśli jest to spółka z o.o.?

O tym już w następnej publikacji.

A na koniec, aby zachęcić do jeszcze głębszej refleksji, taki oto wariant: wyobraź sobie, Drogi Czytelniku, że prowadzisz firmę, która należy do pięciu wspólników. Przypuśćmy, że jeden z nich jutro umiera albo ginie w wypadku samochodowym. Ilu masz teraz wspólników? Nadal jest was pięciu? Niekoniecznie. Pewnie teraz waszym wspólnikiem będzie żona zmarłego, bowiem udziały w spółkach dziedziczy się tak samo jak konto, mieszkanie, garaż i samochód. Problem. Znowu problem, czyli ulubione słowo polskiego przedsiębiorcy. Jeśli zmarły wspólnik nie sporządził testamentu, to dziedziczenie udziałów w spółce dokona się w sposób ustawowy – czyli oprócz żony zmarłego, wspólnikami staje się trójka jego dzieci (w tym jedno nieletnie, więc będzie je reprezentował Sąd rodzinny). Na domiar złego nikt z rodziny zmarłego wspólnika nie jest zainteresowany kontynuacją jego działalności, więc pewnie wcześniej czy później padnie ze strony małżonki wspólnika lub jego dzieci propozycja wypłaty równowartości udziałów w trybie bez zbędnej zwłoki. Jak możemy się domyślać, zaproponowana przez nich kwota w twoim odczuciu zawsze będzie za wysoka. Z kolei ich zdaniem zawsze będzie za niska. Trzeba więc poszukać jakiegoś rozwiązania. I pomyśleć o tym wcześniej…

Dlaczego piszę o sukcesji?

Jest to część szeroko zakrojonego projektu społecznego pod nazwą Sukcesje.PL

Jeśli artykuł Ci się spodobał, proszę UDOSTĘPNIJ. Zapraszam do SUBSKRYBCJI  na stronie www.sukcesje.pl

Dzięki temu otrzymasz cykl  artykułów na temat sukcesji w Polsce. Może skorzystasz z naszej usługi jako przedsiębiorca? A może zainteresuje Cię praca w tej nowej dziedzinie? Jeśli tak, to gwarantuję, że morze i ocean nowego zawodu otworzą przed Tobą ogromne możliwości.

Wyrażam podziękowanie moim mistrzom, od których czerpię inspiracje, moim klientom i partnerom biznesowym, którzy tak wiele mnie nauczyli i zachęcili do odwagi przelewania swoich doświadczeń na papier. Dzięki temu czynię to z ochotą, przez co możemy wspólnie zmieniać wiedzę w mądrość.  Wiedza bowiem dotyczy przeszłości, a mądrość przyszłości. To w procesach sukcesyjnych ma gigantyczne znaczenie.

Dziękuję, że czytasz lub słuchasz.
Paweł Piotr Nowak

Print Friendly, PDF & Email

Dane kontaktowe

Karowa Office Sukcesje.pl
al. T. Rejtana 20/IIIP.
35-315 Rzeszów

Przydatne linki

Przydatne linki

Przydatne linki

Przydatne linki

Przydatne linki

Przydatne linki

Przydatne linki

Przydatne linki

Przydatne linki

Subskrypcja

Zasubskrybuj stronę Sukcesja.pl, aby być na bieżąco ze wszystkimi aktualnościami, informacjami o zbliżających się webinarach, wydarzeniach i wiele więcej! Wpisz swój email poniżej.