Gdy w szpitalu braknie prądu – Biologika sukcesji cz.8.

*WAŻNE*
Jeżeli jesteś nowym subskrybentem naszej strony, sugerujemy aby Twoja podróż edukacyjna z SUKCESJĄ wystartowała od pierwszej publikacji. KLIKNIJ TUTAJ, aby przejść do pierwszego artykułu.

Możesz również przesłuchać cały artykuł poniżej lub kliknij pobierz plik audio (czas słuchania 11:26), aby zapisać sobie to audio.

 

Gdy w szpitalu braknie prądu

Mówiąc o rodzinie atomowej najważniejsze jest, abyśmy potrafili sobie wyobrazić scenariusze mało prawdopodobne, ale możliwe. Zróbmy tak: napiszmy sobie najmniej prawdopodobny (czarny) scenariusz właścicielskiej przyszłości firmy, przygotujmy się na niego i schowajmy głęboko do szuflady, no bo przecież „on się prawdopodobnie nie wydarzy”. Taaa… a Heineken jest prawdopodobnie najlepszym piwem na świecie.

Oto przykład z życia wzięty, który na nas zrobił duże wrażenie. Opowiadaliśmy pewnemu lekarzowi, który jest równocześnie przedsiębiorcą, o scenariuszach pokoleniowych i ich następstwach. W pewnym momencie on nam przerwał i powiedział, żeby mu tego nie tłumaczyć, bo on jest dyrektorem szpitala i doskonale to rozumie. Rozumie? 

Pewnie twierdzi tak, bo codziennie umiera tam kilka osób. Okazało się, że nie o to chodzi. Dyrektor wyjaśnił nam to na przykładzie: co się stanie, jeśli w szpitalu nagle zabraknie prądu? Czy chirurg, który właśnie przeprowadza operację na otwartym sercu musi zastanawiać, co zrobić, kiedy zgaśnie światło? Otóż nie musi i nawet nie powinien o tym myśleć, bo istnieje odpowiednia procedura dla takich sytuacji. Wtedy włączy się zasilanie awaryjne, czyli własne. Ok, tu w porządku, sytuacja opanowana. Ale co się wydarzy, jeśli i zasilania własnego zabraknie? Pozostanie aktywna rezerwa – nazwijmy ją – C, czyli: nie będzie światła na korytarzach, ale prąd będzie na intensywnej terapii, sali operacyjnej i w kilku podobnych miejscach. A kiedy i ta rezerwa zawiedzie albo się wyczerpie? Plan D? Przecież większość przedsiębiorców nie ma adekwatnych polis ubezpieczenia ich majątku, a co dopiero Plan D? I tu dochodzimy do umiejętności przewidywania różnych, najgorszych nawet scenariuszy. Otóż każdy oddział intensywnej opieki medycznej posiada własne akumulatory, które powinny wystarczyć na około trzy godziny. Oczywiście idąc tym tokiem, naturalnie nasuwa się pytanie: a co, jeśli i te akumulatory się wyczerpią? I NA TYM WŁAŚNIE POLEGA PLANOWANIE SUKCESYJNE! W szpitalu stawką jest życie człowieka. I tu nic nie trzeba wymyślać, nie trzeba martwić się, ani panikować, bo wszystko jest przewidziane w odpowiednich procedurach. W sukcesji nazywamy to Instrukcjami i Wytycznymi natychmiastowymi oraz odroczonymi. Otóż już w momencie, kiedy wyłączy się generator rezerwowy w szpitalu, o problemie informowana jest najbliższa jednostka straży pożarnej. Od tego momentu strażacy mają trzy godziny, żeby pojawić się ze swoim generatorem prądu. Właśnie po to są te baterie na intensywnej terapii, żeby dać strażakom czas na zorganizowanie nowego zasilania. Ale to nie koniec opowieści dyrektora szpitala: a co się dzieje, kiedy strażacy nie mogą już dłużej produkować prądu? Pacjenci pod aparaturą umierają? Nic podobnego! W momencie wyjazdu straży pożarnej do szpitala powiadamiane jest wojsko i ono znowu ma chwilę na to, by się zorganizować i dotrzeć ze swoimi agregatami do szpitala. Dalszej procedury nie ma. Uff, nie była to łatwa lekcja, ale przynajmniej wiemy, jak się przygotować na najgorszy wariant w SUKCESJI. I że musimy to zrobić. Bo braku prądu w szpitalu obawiać się już nie musimy.

Ktoś może pomyśleć, że przywołujemy tu sytuację mocno hipotetyczną, żeby nie powiedzieć abstrakcyjną. Otóż nie, ona jest jak najbardziej realna. W momencie, kiedy piszemy te słowa, na OIOM-ach w Polsce znajduje się około 25 tysięcy osób. Poza tym, gdyby taka sytuacja była abstrakcją, to nie istniałoby pięć stopni procedur, w tym ostatnia, włączająca wojsko.

Jeżeli czytasz nasze publikacje w chronologicznej kolejności już zapewne zauważyłeś, iż powoli, himalajską kolejnością i dokładnością w formule STEP by STEP posuwamy się na szczyt. To jest Mount Everest sukcesji.

Dla scenariuszy nagłych sukcesji przyszłość jawi się generalnie dość smutno, ponuro i rzekłbym – śmiertelnie. Jednak największą satysfakcję przynosi nam i polskiej gospodarce wiara, że jednak wielu przedsiębiorców doświadczy pokoleniowej ILUMINACJI i ich świadomość wejdzie na odpowiedni poziom gotowości. Taki, na którym będą mogli zmierzyć się z prawdą o sobie. Dzięki temu rzeczywiście, rozmowy z potomnymi na tematy kontynuacji dzieła ojca lub matki znajdą odzwierciedlenie w statystykach. Wiemy jednak, ze nie chodzi tutaj  o statystykę tylko o Twoją firmę. O miejsca pracy. O kontynuację. Jestem bardzo aktywnym moderatorem sukcesyjnym, dlatego z dnia na dzień przekonuję się, co tak naprawdę się liczy. W procesach „dojrzewania” do decyzji pod tytułem „ROBIMY TO” nie liczą się tak bardzo aspekt prawny, własnościowy. Największe znaczenie mają aspekty emocjonalny oraz ten, o którym pisałem w poprzednich publikacjach, związany z gotowością do transferu WŁADZY. Mamy to. Liczą się władza i emocje. 

Jeśli jesteśmy przy tych aspektach, należy stwierdzić, że przeszkodą do adekwatnego rozstrzygania emocjonujących sporów jest po prostu brak właściwej komunikacji. Komunikacja to wszystko! Przez brak komunikacji rozpadają się małżeństwa, rodziny, przedsiębiorstwa, państwa i może na końcu cały świat. Komunikacja to podstawa. Nie będę tutaj pisał o logistyce sukcesji. Podkreślę natomiast, iż jedną z ważniejszych, a może najważniejszych decyzji w procesie sukcesji jest zaproszenie do jednego stołu Interesariuszy i rozmowa. Taka rozmowa zwykle, jeśli nie ma się zbyt wygórowanych oczekiwań zaczerpniętych z hollywoodzkich filmów, rozwinie się we właściwym kierunku. Jedynym warunkiem jest jej prawidłowa moderacja przez „człowieka z zewnątrz”, czyli doradcę sukcesyjnego. Pisałem już o tym, czym sukcesja nie jest. Pisałem też kto powinien, a kto nie powinien ją moderować oraz jakie musi mieć do tego kwalifikacje. 

Kim jest doradca sukcesyjny? 

Doradca sukcesyjny nie jest radcą prawnym. Doradca Sukcesyjny nie jest Notariuszem. Doradca Sukcesyjny nie jest agentem ubezpieczeniowym. Doradca Sukcesyjny nie jest doradcą biznesowym. Doradca Sukcesyjny nie jest w końcu księgowym. Na moment pisania tej książki formalnie nie ma uregulowanego statusu zawodu Doradcy Sukcesyjnego. Obecnie Krajowa Izba Doradców Sukcesyjnych (w skrócie KIDS) aktywnie realizuje działania mające na celu formalne zgłoszenie w Ministerstwie Rodziny Pracy i Polityki Społecznej tegoż zawodu. Co trzy lata zgłaszane są propozycje nowych i skreślanie już nieistniejących zawodów. Intencją twórców i założycieli Krajowej Izby Doradców Sukcesyjnych jest formowanie nowego zawodu opartego na wysokiej etyce i profesjonalizmie oraz certyfikowanie nowej kasty zawodowej. Najbliższe określenie, które mogłoby opisać Doradcę Sukcesyjnego to multidyscyplinarny moderator procesów sukcesyjnych. Wyjątkowy słuchacz. Osoba, która potrafi określić i w prosty sposób wytłumaczyć możliwe konsekwencje trwania obecnego Status Quo i przewidzieć scenariusze na wiele lat do przodu. Doradca Sukcesyjny zwraca uwagę na intencje Nestorów i Sukcesorów, legalność, zawartość i oczywiste konsekwencje ducha wszystkiego co określa się mianem Klanu rodzinnego.

Przypis z książki Poradnik Sukcesyjny Pawła Nowaka:

Doradca sukcesyjny to człowiek, który Cię chroni, nawet przed Tobą samym, ponieważ myśląc perspektywicznie, przewiduje naszą przyszłość i właśnie w imię przyszłości zarządza naszą teraźniejszością. Zanim opracuje Raport Sukcesyjny zada kilkadziesiąt ważnych pytań i uwzględni bezpieczeństwo Interesariuszy. Na tej podstawie określi przyszłe scenariusze, czasem nieprawdopodobne. Gdy już dojdzie do regulacji sukcesji, ten rodzinny „spowiednik” jak nikt inny zna urazy i niesnaski wewnątrzrodzinne. Wie o wszystkim. Zna zamiary wszystkich stron, ale nigdy i nikomu o nich nie mówi. Zamyka je w sobie jako najtajniejsze sekrety.Zauważmy jak zachowuje się w towarzystwie doradca sukcesyjny. Mało mówi, dużo słucha, mało pije, aby nigdy nie powiedzieć o jedno słowo za dużo. Doradca sukcesyjny jest moderatorem, bo przywodzi protagonistów do rozumu. Spowalniaczem, bo czas jest sprzymierzeńcem i kiedy trzeba rozjemcą lub sędzią, bo stoi z boku jak arbiter. Jego znajomość serca ludzkiego czyni z niego mędrca.

Dlaczego piszę o sukcesji?

Jest to część szeroko zakrojonego projektu społecznego pod nazwą Sukcesje.PL

Jeśli artykuł Ci się spodobał, proszę UDOSTĘPNIJ. Zapraszam do SUBSKRYBCJI  na stronie www.sukcesje.pl

Dzięki temu otrzymasz cykl  artykułów na temat sukcesji w Polsce. Może skorzystasz z naszej usługi jako przedsiębiorca? A może zainteresuje Cię praca w tej nowej dziedzinie? Jeśli tak, to gwarantuję, że morze i ocean nowego zawodu otworzą przed Tobą ogromne możliwości.

Wyrażam podziękowanie moim mistrzom, od których czerpię inspiracje, moim klientom i partnerom biznesowym, którzy tak wiele mnie nauczyli i zachęcili do odwagi przelewania swoich doświadczeń na papier. Dzięki temu czynię to z ochotą, przez co możemy wspólnie zmieniać wiedzę w mądrość.  Wiedza bowiem dotyczy przeszłości, a mądrość przyszłości. To w procesach sukcesyjnych ma gigantyczne znaczenie.

Dziękuję, że czytasz lub słuchasz.
Paweł Piotr Nowak

Print Friendly, PDF & Email

Dane kontaktowe

Karowa Office Sukcesje.pl
al. T. Rejtana 20/IIIP.
35-315 Rzeszów

Przydatne linki

Przydatne linki

Przydatne linki

Przydatne linki

Przydatne linki

Przydatne linki

Przydatne linki

Przydatne linki

Przydatne linki

Subskrypcja

Zasubskrybuj stronę Sukcesja.pl, aby być na bieżąco ze wszystkimi aktualnościami, informacjami o zbliżających się webinarach, wydarzeniach i wiele więcej! Wpisz swój email poniżej.